środa, 9 listopada 2016

Rozdział 5

*oczami Nialla*
Westchnąłem, gdy Dominica opadła na materac i ze zrezygnowaniem wtuliła głowę w poduszkę.
- Nie przejmuj się, kochanie. Następnym razem nam się uda, zobaczysz.
Już od dłuższego czasu staraliśmy się z Dominicą o dziecko. Około tygodnia temu dziewczyna oznajmiła, że już ponad dwa tygodnie nie ma okresu. Właśnie dzisiaj minął trzeci, więc postanowiła już któryś raz zrobić test ciążowy. Po jej reakcji domyśliłem się, że wynik wyszedł negatywny.
- Przy pierwszym miałam nadzieję, że to zwyczajna pomyłka, ale zrobiłam jeszcze dwa i na nich też było po jednej kresce.
- Ale dwie po jednej kresce, to w sumie dwie kreski, więc kto wie. - Dodałem jeszcze głupią minę i miałem nadzieję, że ją tym rozbawię, ale tak się nie stało. Popatrzyła na mnie z oburzeniem, a potem przewróciła oczami.
- Widzę, że niezwykle cię to bawi. Mnie wręcz przeciwnie. Tak bardzo zazdroszczę naszym przyjaciołom, którzy mogą mieć swoje słodkie maleństwa. - Po jej zaróżowionych policzkach zaczęły spływać pojedyncze kropelki słonej substancji. - Chciałabym, być tak szczęśliwa jak oni.
- A ja jestem. Wiesz dlaczego? - Zaprzeczyła ruchem głowy.
- Co mam ciebie, a ty jesteś moim największym szczęściem. - Uśmiechnęła się przez łzy i wtuliła w moją klatkę piersiową, a ja zacząłem delikatnie jeździć dłonią po jej plecach.

 

*oczami Claire*
Stałam właśnie przy blacie kuchennym i kroiłam warzywa na obiad, kiedy poczułam dwie duże dłonie, znajdujące się na moich biodrach.  Moje policzki oblały się czerwienią, bo jeszcze chwilę temu kręciłam biodrami na wszystkie strony, nucąc pod nosem ,,Radioactive'' Imagine Dragons. Spojrzałam na niego zażenowana, a on tylko uśmiechnął się promieniście.
- Twój talent muzyczny wprawia mnie w kompleksy, kochanie. - Delikatnie uderzyłam go w tors, udając rozgniewanie.
- Bardzo jesteś zabawny, naprawdę.
- No już, przepraszam. Nie zamierzałem cię przecież zranić.
- Ale to zrobiłeś. - Pociągnęłam teatralnie nosem, a następnie przejechałam po nim rękawem swojej bluzy. Nagle w jego zielonych tęczówkach pojawiły się radosne iskierki.
- Chyba wiem, jak mógłbym ci to zrekompensować. - Delikatnie musnął swoimi ustami moja dolną wargę. Chwilę później nasz pocałunek przerodził się w bardziej namiętny, a dłonie Harry'ego wsunęły się pod materiał mojej bluzy i zaczęły sunąć w górę mojego nagiego brzucha, aż dotarły do czarnego, koronkowego biustonosza. Poczułam, jak mąż ściska delikatnie moją pierś i z rozkoszą odrzuciłam głowę do tyłu. Niespodziewanie, parę metrów przed nami, usłyszałam cieniutki, dziecięcy głosik Anne. Odsunęłam się szybko od Stylesa i pociągnęłam bluzę w dół.
- O co chodzi, córeczko? - spytałam, przejeżdżając językiem po opuchniętych wargach.
- Przyszłam wam powiedzieć, że John się już obudził. Tatusiu, dlaczego rozbierałeś mamusię?
- Nie rozbierałem, tak ci się tylko wydawało. - Zakłopotany Harry przejechał ręką po swoich poburzonych lokach, a następnie chrząknął. No cóż... To był pierwszy raz, gdy nasze dziecko przyłapało nas na obściskiwaniu się, choć rzeczywiście domyśliłam się, że na pewno nie ostatni. Dziewczynka wzruszyła tylko ramionami i wróciła do pokoju. Rozbawiona puściłam Harry'emu oczko i udałam się w stronę łóżeczka naszego synka.


*oczami Harry'ego*
Kiedy Claire wyszła z kuchni, cicho prychnąłem, uświadamiając sobie, że w gruncie rzeczy ta sytuacja była nawet całkiem zabawna. Ciekawość dzieci potrafi być niezręczna. Przekonaliśmy się o tym podczas ubiegłego lata.

Leżeliśmy na leżakach przed domem i rozkoszowaliśmy się prażącym słońcem. Claire pierwszy raz od dłuższego czasu odważyła się przebrać w strój kąpielowy. Anne biegała po podwórku w swoim jednoczęściowym różowym stroju z falbankami. Nagle podeszła do nas i przejechała swoją małą rączką po bliźnie Claire. Widziałem, jak moja żona się wzdrygnęła.
- Mamusiu, dlaczego masz takie brzydkie ranki?
- Powiem ci, jak będziesz duża, kochanie. 
Claire długo nie pokazywała, że w jakikolwiek sposób ją to ruszyło, ale w nocy, kiedy myślała, że już zasnąłem, usłyszałem jej cichy szloch. Odwróciłem się do niej twarzą i pozwoliłem jej się wtulić w moje ciało. Jeszcze długo gładziłem ją po włosach. Widocznie wspomnienia za bardzo ją przytłoczyły. Znów byłem na siebie zły, ponieważ wiedziałem, że wszystkie straszne rzeczy, które przydarzyły się mojej ukochanej, były skutkiem mojej mrocznej przeszłości.




*oczami Nialla*
Dominica poszła się wykąpać, a ja leżałem, wpatrując się w sufit oraz myśląc o wszystkim i o niczym. Nagle usłyszałem dźwięk SMS-a. Okazało się, że to moja dziewczyna dostała wiadomość, nie ja. Jeszcze przez jakiś czas leżałem w takiej pozycji, ale w końcu ciekawość wzięła nade mną górę. Niepewnie sięgnąłem po komórkę. Zamarłem, po odczytaniu wiadomości.
,,Było świetnie, kochanie. Kiedy to powtórzymy?''
- Kochanie, po co ci mój telefon?
- Wolałbym się w tym momencie dowiedzieć, z kim tak świetnie się bawiłaś.
- Słucham? - Zmarszczyła brwi, wyrywając mi swoją własność z dłoni. Na jej twarzy pojawił się uśmiech, kiedy odczytała wiadomość.
- Kotku, tutaj chodzi o urodziny mojego brata.
- Co? - Nic z tego nie byłem w stanie zrozumieć.
- Wspólnie z przyjacielem organizowałam przyjęcie urodzinowe dla mojego brata.
- A możesz mi powiedzieć, z łaski swojej, dlaczego twój przyjaciel mówi do ciebie ,,kochanie''?
- Jesteś zazdrosny? - spytała, kładąc się koło mnie na miękkim materacu. Po chwili jej delikatnie palce wylądowały na moim policzku. Prychnąłem tylko lekceważąco. Oczywiście, że nie byłem zazdrosny. - Nie musisz być. Znamy się z Isaaciem od dziecka.
- I to usprawiedliwia sposób, w jaki cię nazywa?
- Nie, ale to, że jest gejem już raczej tak.
Byłem w takim szoku, że aż mi szczęka opadła. Wyszczerzona przywarła ustami od moich. Zacząłem oddawać jej pocałunki, ale z mojej głowy wciąż nie zniknęły obawy.


Witam :) Dodałam rozdział, bo pierwszy raz od początku tego roku szkolnego miałam na to czas :D Następny najpewniej pojawi się podczas przerwy świątecznej, bo jestem naprawdę bardzo zawalona nauką :( Do następnego :*

1 komentarz:

  1. Hej to nie jest śmieszne, gdzie następny rozdział! Czekam już od listopada!

    OdpowiedzUsuń